Temat dawno przereklamowany i
bardzo zmęczony… ale ja dopiero niedawno odkryłam te małe kolorowe jajeczka. Czym
są? To ku mojemu zdziwieniu BALSAMY DO UST EOS.
Z natury jestem monogamistką i od
zawsze byłam wierna mojemu ulubieńcowi CARMEX, ale jak każdy miałam ochotę na zmianę.
I dlatego postanowiłam kupić kilka tych przesłodkich jajeczek. Kupiła mi je
siostra w Niemczech. Z jedno jajeczko dała około 6 euro. W Polsce z tego co
wiem są już dostępne za około 20 zł. Cena nie
jest zła ale jeśli porównamy ją do jakości to możemy powiedzieć że trochę za
nie przepłacamy…
Ich największym plusem jest to ze
zrobione są w 100% z naturalnych składników.
Każdy balsam jest zapakowany w
śmieszne okrągłe i dość solidne opakowanie. Aplikacja jest dość szybka i
wygodna. Mam kilka wariantów zapachowych: Lemon drop, Pomegranete Raspberry, Summer
Fruit, Strawberry Sorbet. Moim zdaniem porównując do starego i niezawodnego CARMEXA to
dość średnio nawilżają i dla mnie jest to niewystarczające. Jednak świetnie
sprawują się jako baza pod szminkę. Balsam zastawia na ustach cieniutką i
prawie nie wyczuwalną powłokę która dobrze wygładza usta i przygotowuje je do
nałożenia kolorowej pomadki.
Reasumując nie jest to odkrycie
roku ale nie jest też to zły produkt. Minusem jest cena i dość słabe jak dla mnie nawilżenie. Jednak warto kupić choć jednego, dla tego ślicznego opakowania. :)
xoxo maiicia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz